Minimalna długość jaka jest potrzebna do wykonania lub przedłużenia dredów to około 6-10 cm.

Zaplecenie dredów (z włosów 6-10 cm)

  • to doskonała długość do wykonania dredów techniką Na wełnę / ręcznik
  • przy takiej długości włosów najlepiej wykonać dużą ilość cienkich dredów
  • wykonanie średnich i grubych dredów szydełkiem może być trudniejsze (30-40 szt. na całej głowie)
  • przy niektórych rodzajach włosów (np. proste i grube) bardzo krótkie dredy są bardziej podatne na rozkręcanie i puszenie się (nie jest to jednak regułą)
  • wykonanie dobrze zbitych dredów przy pomocy szydełka może powodować wyrywanie cebulek włosów
  • bardzo krótkie dredy sterczą przez kilka tygodni, tworząc efekt “słoneczka”

Wykonanie przedłużenia (z włosów 6-10 cm)

  • zbyt krótka długość włosów do przedłużenia uniemożliwia nam wykonanie wystarczająco mocnego połączenia poprzez zszycie dredów i włosów
  • gdy włosy są bardzo krótkie przedłużenie dredami syntetycznymi może powodować nieprzyjemne swędzenie ponieważ włosy syntetyczne znajdują się bardzo blisko skóry i mogą ją podrażniać


By uniknąć większości negatywnych skutków wystarczy by włosy miały już około 10-15 cm długości.

Oczywiście tak.  Chodzi głównie o to by włosy były czyste, nie przetłuszczone, suche i matowe. To znacznie ułatwi pracę.

Najlepiej zrobić to dzień albo dwa wcześniej, by włosy były czyste a przede wszystkim suche. Warto również pamiętać o odpowiednich kosmetykach. Włosy dobrze jest umyć szamponem który spowoduje, że włosy będą bardziej matowe. Polecam zwykły szampon ziołowy lub do włosów przetłuszczających. Bardzo dobre efekty daje również umycie szarym mydłem. Ma to na celu otworzenie łusek włosa, dzięki czemu włosy są bardziej podatne na tapirowanie, lepiej się kołtunią, a dredy są trwalsze i mniej podatne na rozkręcanie.

      Moim zdaniem, najbardziej optymalną długością do robienia dredów, jest 25-30 cm. Powyżej tej długości włosy zaczynają tracić na objętości (choć nie wszystkie). Pomimo iż włosy optycznie wyglądają na długie (np. do pasa) to ich faktyczna objętość przy głowie, jest znacznie mniejsza, w porównaniu z odcinkiem za łopatkami. Wynika to z faktu, że nie wszystkie włosy są równej długości. Człowiek traci dziennie około 100-200 włosów, które zastępowane są nowymi, a średni czas wzrostu nowego włosa to około 1 cm miesięcznie. Dlatego gdy robimy dredy, nagle okazuje się, że na wykonanie pierwszych 20 cm dreda potrzebne jest około 25-30 cm włosów, na wykonanie kolejnych 10 cm dreda potrzeba już około 20 cm włosów (przy założeniu, że dredy maja być równej grubości na całej ich długości).

     Często można również odnieść wrażenie iż dredy rosną szybciej od normalnych włosów. Złudzenie takie ma miejsce, ponieważ pojedyncze włosy, które optycznie dodają całej, normalnej, fryzurze długości (np. są do pasa) nie wypadają, tylko pozostają w strukturze dreda.

Czas wykonania dredów, zależy przede wszystkim od tego, jaką techniką, lub u kogo, zdecydujemy się wykonać dredy. Niektóre techniki wymagają więcej czasu, inne mniej. Tak samo umiejętności dredmakera również mają znaczenie i wpływają na czas.

Można powiedzieć, że istnieją trzy podstawowe sposoby robienia:

Dla cierpliwych*:
Przez zaniedbanie – od 0,5 roku do nawet 2 lat
Na wełnę/ ręcznik – od 2-3 tygodnie do 2-3 miesięcy
* (im więcej czasu w ciągu dnia/tygodnia  się poświęca, tym szybciej widać efekty)

Dla wprawionych:
Samodzielne wykonanie dredów (tapirowanie, skręcanie, szydełkowanie) – od 1 do 7 dni

Dla niecierpliwych i niewprawionych:
U dreadmakera – od 8-16 godzin (jeżeli wykonuje tylko 1 osoba)

 

   Jedna dobra rada. Jeżeli ktoś twierdzi, że potrafi wykonać dobre dredy w 5-6 godz. to zastanówcie się czy naprawdę tak jest. Z mojego doświadczenia, i moich profesjonalnych kolegów, wynika iż 8-10 godz. to optymalny czas by zrobić dobrej jakości dredy. Poniżej tego czasu, ciężko jest zapewnić odpowiedni podział, staranne wykończenie, a ostatecznie ładny wygląd i trwałość dredom.

     Jeszcze jedna ważna uwaga. To że włosy są stapirowane, zakręcone i wyszydełkowane, nie oznacza jeszcze, że mamy już na głowie dredy. Prawdziwe mocne, dobrze zbite i ,,dojrzałe,, (tzn. o odpowiedniej strukturze) dredy wymagają czasu. Pół roku to absolutne minimum, może nawet roku lub półtorej (zależy jak się o nie dba).

 

Tak naprawdę, trudno jest precyzyjnie podać jakąś wartość. Skracanie się włosów w przypadku dredów uwarunkowane jest kilkoma czynnikami.

     Podstawowy to oczywiście długość włosów. Wiadomo, nie wszystkie włosy są takiej samej długości, zwłaszcza gdy są bardzo długie. Przy głowie ich objętość jest znacznie większa, w porównaniu do włosów sięgających np. za łopatki. To z kolei wpływa na ich skracanie, ponieważ  mniejsza objętość wymaga użycia większej długości, by zapewnić dredom równy, na całej ich długości, wygląd. Jeżeli dredy wykonujemy przez tapirowanie i wykańczanie szydełkiem to orientacyjnie:

- włosy do 20cm skracają się o około 5-10cm
- włosy za łopatki skracają się o około 1/2 długości 
- włosy do pasa mogą skrócić się nawet o 3/5 długości

     Kolejny czynnik to jakość  i rodzaj włosów. Na pewno jest to czynnik nie bez znaczenia, jednak nie trzeba przejmować się nim za bardzo. To czy mamy włosy grube i gęste, czy cienkie i rzadkie wpływa na długość włosów może w 10-15%. Oczywiście włosy cienkie, czy osłabione (zwłaszcza długie) stracą na długości, jednak nie wiele więcej, niż w przypadku włosów grubych, czy gęstych.

     Nie bez znaczenia jest również ilość / grubość dredów. Im są grubsze tym więcej włosów potrzeba do stworzenia ich struktury poprzecznej, a to bezpośrednio wpływa na długość. Jeżeli dredów jest dużo i przez to są cieńsze, to wówczas tracą nieznacznie/mniej na długości.

     Ostatnim czynnikiem są zakończenia dredów. Jeżeli zdecydujecie się zaokrąglić końcówki, to musicie się liczyć że stracicie od 2cm (przy krótkich włosach) do nawet 6-8cm (przy długich włosach) z długości. Pozostawienie pędzelków na pewno pozwoli, nieznacznie, wydłużyć dredy. Trzeba je tylko odpowiednio stapirować i wykończyć by nie były przyczyną rozplątywania się dredów.

Podsumowanie. Skracanie się włosów zależy od: 

- długości włosów w ok. 60%
- jakości i rodzaju włosów ok. 10%
- ilości / grubości wykonanych dredów ok. 20%
- rodzaju zakończenia dreda ok.10%

* Powyższy opis dotyczy dredów wykonywanych szydełkiem i jest opisem moich doświadczeń. W przypadku użycia innych metod (np. przez zaniedbanie lub przez pocieranie) straty na długości będą inne (mniejsze).

Każde dredy, nawet te dojrzałe i mocno zbite, można rozczesać. Oczywiście im starsze dredy i lepiej skołtunione, tym trudniejsze jest to zadanie. Warto również pamiętać, że może to zająć prawie tyle samo czasu, co zaplatane dredów. Włosy mogą być połamane i zniszczone (ale nie zawsze tak jest). Wszystko zależy od rodzaju włosów, czasu noszenia dredów i stopnia zbicia.

     Dobrze też, umówić wcześniej wizytę u fryzjera, który po rozczesaniu dredów, doprowadzi naszą nową fryzurę do ładu. Włosy są bowiem nierównej długości, mogą być połamane, a na pewno wszystko będzie bardzo napuszone.  

Dla odważnych i zdecydowanych mam kilka rad:

1. Do rozczesywania, warto przygotować sobie połamane szydełko lub np. widelec, oraz mały plastikowy grzebyk. Dwa pierwsze narzędzia najlepiej używać do rozczesywania twardych i mocno skołtunionych części dredów. Gdy to się uda, małym grzebykiem wyczesujemy połamane włosy i dokładnie wykańczamy rozczesywanie.

2. Przed rozplątywaniem zmoczcie dredy i nałóżcie bardzo dużo odżywki do włosów. Dobrze by ułatwiała rozczesywanie (informacja na opakowaniu). Zostawcie ją na kila, kilkanaście minut, a potem spłuczcie. Jeżeli dredy są bardzo grube, powtórzcie tą czynność  dwa - trzy razy. Spowoduje to wygładzenie włosów, zmniejszy tarcie i znacznie ułatwi rozczesywanie. W czasie samego rozczesywania również zadbajcie o to by włosy były mokre. Nałożenie odrobiny odżywki też powinno pomóc. 

3. Rozczesujcie stopniowo po kilka centymetrów, czy nawet milimetrów. Nie starajcie się rozczesać całego dreda na raz, zwłaszcza gdy jest długi. Włosy będą się tylko niepotrzebnie plątać.

    Wielu ludzi nie decyduje się na dredy, zwłaszcza płeć piękna, ponieważ według obiegowej opinii trzeba je ściąć na zero. W niektórych przypadkach, rzeczywiście ścięcie włosów na bardzo krótko, może być najprostszym i najlepszym rozwiązaniem. Co jednak w sytuacji gdy chcieli byśmy zachować pierwotną długość dredów?

    Nie trzeba jednak od razu ścinać się zero. W przypadku chłopaków, jeżeli dredy się znudzą, wystarczy odczekać 1-3 miesiące. W tym czasie należy zaniedbać dokręcanie i poczekać aż pojawią się odrosty. Obcinamy wówczas dredy około 3cm do 10 cm (lub więcej) nad odrostami, a resztę bezproblemowo rozczesujemy. Dzięki temu możemy mieć nawet 20 cm prostych włosów. Takie rozwiązanie ma jeszcze jedną zaletę. Jeżeli zatęsknicie za dredami, to z dużym powodzeniem można je z powrotem przyszyć.

     Wszystko zależy od tego jaską metodą postanowisz zrobić dredy. Jeżeli pozwolisz dredom by tworzyły się same z naturalnie powstających kołtunów przez zaniedbanie, lub sposobem na wełnę / ręcznik, to ich liczba będzie zależała od tego jak same się podzielą. By mieć chociaż minimalna kontrolę nad ich ilością i grubością, można na bieżąco łączyć i rozdzielać powstające kołtuny. Można również uporządkować je dopiero po jakimś czasie, jak kwiatki na działce (tu wyciąć tam dołożyć, gdzież indziej podzielić) ale to zajmie sporo czasu i pracy. Zresztą czy o to chodzi? Bo jak naturalnie to naturalnie...     W przypadku, gdy powierzamy naszą głowę dredmakerowi, liczba dredów zależy od jego podziału i pracy. Gdy podzieli włosy (jest to bardzo ważne dla efektu końcowego - a nie wszyscy to robią), na równe części, wówczas można kontrolować liczbę kołtunów i określić mniej więcej ich grubość. 

Dredy bardzo grube to około 25-30szt.
Dredy grube to około 35-40szt.
Dredy średnie to około 40-55szt.
Dredy cienie to około 60-75szt.
Dredy bardzo cienkie to około 80szt. i więcej.
Dredy mega cienkie "igły" około 100-160szt.

     Bardzo prosta metodą dla określenia przybliżonej ilości batów, jest dzielenie głowy na cztery i na dwa. To znaczy dzielimy początkowo głowę np. na cztery części - przód, tył i boki. Następnie te ćwiartki dzielimy np. na dwa i tak w kółko, aż dojdziemy do zadawalającej nas liczby. Wprawieni dreadmakerzy potrafią na oko dobrać odpowiednie pasemko włosów, pod odpowiednią ilość.

Bardzo ważne!!!
     Pamiętajcie, że w przypadku dredów jest jedna złota zasada, która nigdy się nie zmienia – im więcej tym lepiej. Wystrzegajcie się dredamakerów którzy robią poniżej 25szt. dredów, ponieważ takie baty (zwłaszcza gdy są krótkie) wyglądają, co najmniej, średnio i ciężko potem coś na to poradzić. Moim zdaniem, optymalna podstawa dreda mieści się w kwadracie o boku między 1cm a 2cm (max 2,5cm jeżeli ktoś ma gęste i grube włosy).

Posiadanie dredów może powodować osłabienie włosów, ale nie jest to regułą. Na pewno mają na to wpływ takie czynniki jak:

- częstość mycia i nie używanie odpowiednich kosmetyków / szamponów itp.
- nadmierne używanie szydełka które łamie włosy (tj. częściej niż 1-2 razy w miesiącu)
- farbowanie dredów
- długość / ciężar dredów
- noszenie nakryć głowy (zwłaszcza wełnianych) które szarpią włosy

     Warto jednak zadać sobie pytanie czy ma to tak duże znaczenie, biorąc pod uwagę, że w większości przypadków dredy się ścina i problem sam znika. Po za tym odpowiednia regeneracja włosów szamponami i odżywkami, np. po rozczesaniu, również przynosi odpowiednie efekty.

     Tak naprawdę wszystko zależy od techniki czy sposobu w jaki zaplatamy, oraz od indywidualnych predyspozycji na ból. Jeżeli pozwalamy włosom zapleść się w dredy samoczynnie to oczywiście nie ma problemu. Proces przebiega bezboleśnie ale powoli. Jeżeli jednak zależy nam na czasie i chcemy mieć dredy wciągu dnia, dwóch to przy zaplataniu (niektórymi technikami) głowa może boleć niemiłosiernie. Przede wszystkim gdy zaplatamy szydełkiem (jeżeli robi się tą metodą). Szydełko powoduje szarpanie pojedynczych włosów, a to z kolei jest bardzo bolesne. Można tego uniknąć poprzez delikatniejsze przeciąganie kosmyków włosów przez strukturę dreda (wydłuża się jednak czas pracy), oraz zostawienie większych odrostów przy głowie (ale maksymalnie 2-3 cm).

     Rzadkie i ciężkie włosy nie stanowią przeszkody by zrobić dredy. Według,  niesłusznej, obiegowej opinii z takich włosów dredy będą cienkie, powstaną brzydkie puste przestrzenie między korzeniami, czy nawet dredy  będą się przecierać- urywać. Ogólnie cała fryzura będzie wyglądała nieciekawie i mizernienie.To prawda, ale nie musi wcale tak być. Wystarczy właściwie zaprojektować wykonanie i dobrać odpowiednią ilość i grubość dredów. Jeżeli wykonamy dużą ich ilość, może okazać się iż optycznie nasze dredy wyglądają lepiej niż poprzednia fryzura. Wynika to z kilku prostych faktów.

     Po pierwsze duża ilość batów (powyżej 60szt.) spowoduje, że puste przestrzenie między dredami zostaną zakryte przez same dredy. Muszą być tylko odpowiedniej długości (np. takie by można było je związać w kucyk).

     Po drugie dredy nadają optycznie fryzurze większej objętości. Po trzecie cienkie i łamliwe włosy wchodzą teraz w bardziej złożona i wytrzymałą strukturę, jaką jest dred, a dzięki temu ich indywidualne, negatywne właściwości tracą na znaczeniu.

1. Dredy tylko z własnych włosów.

Farbowanie zupełnie w niczym nie przeszkadza. Jeżeli zafarbuje się włosy przed zapaleniem dredów może to nie znacznie ułatwić pracę.Włosy stają się matowe i bardziej podatne na zbijanie. Jeżeli zafarbuje się dredy po zaleceniu dredów, wpłynie to na nie również pozytywnie. Farba ,,skleja,, dredy, dzięki czemu ich struktura jest bardziej zwarta, a problem wystających i wychodzących włosków, znacznie ograniczony. Warto jednak pamiętać, że w przypadku farbowania dredów, schodzi dwa – trzy razy więcej farmby niż przy farbowaniu normalnych, nie skręconych włosów.
 

2. Dredy z przedłużeniemwłosami / dredami naturalnymi.

W przypadku farbowania przedłużonych dredów, kolejność również nie ma znaczenia. Włosy można farbować bez przeszkód zarówno przed, jak i po, zakręceniu dredów. Osobiście zalecał bym jednak farbowanie po przedłużeniu. Dzięki temu można pozbyć się ewentualnych różnic w odcieniach własnych i przedłużonych włosów. Nie bez znaczenia jest również ,,sklejenie,, przez farbę całej struktury, zwłaszcza w miejscu łączenia, co procentuje w przyszłości mniejszymi problemami.
 

3. Dredy z przedłużeniem włosami / dredami syntetycznymi.

W przypadku dredów syntetycznych sprawa wygląda nieco inaczej. Włosy syntetyczne nie trzymają farby. Po pierwszym myciu, kolor znika. Na szczęście szeroka paleta barw umożliwia dobranie odpowiedniego koloru, pod kolor włosów. Dlatego włosy jest najlepiej zafarbować, przed doczepieniem syntetyków (choć nie jest to koniecznie). Ułatwi to dobranie odpowiedniego koloru.Oczywiście gdy dredy są już doczepione i chcemy zafarbować odrosty, nie ma żadnego problemu. Włosy naturalne, nawet na łączeniach, chwycą farbę.

    Fora internetowe to prawdziwa kopalnia wiedzy. Trzeba jednak pamiętać, że ludzie opisując różne przypadki nie zawsze uwzględniają subtelne różnice, przez co pozornie mają odmienne doświadczenia i przedstawiają sprzeczne informacje. A przecież bardzo ważne jest: jakie mamy włosy (grube, rzadkie, długie itd.), jaką techniką były robione dredy, jak dokładnie zostały wykonane, i wiele innych czynników. Dlatego czytajcie dokładnie i sami weryfikujcie informacje zestawiając je z własnymi lub cudzymi doświadczeniami praktycznymi. Mam również nadzieje, że te kompendium wiedzy o dredach również wam pomoże. 

GÓRA